Wróciłam!

Silna i mocna jak pasta do zębów

, z impetem w głąb jak proszek do prania. Ale mam porównania...I znowu nie czuje kiedy rymuje ... No w każdym bądź razie siedzę sobie w półmroku każdego wieczoru w roku i jak bum bum przeznaczam go na wnioskowanie =>Blondi myśli

Paradoksalne stwierdzenie nr.1
Siedzę na czterech literach
Paradoksalne stwierdzenie nr.2
Gdyby kózka nie skakała to by nóżki nie złamała

Ha! Paradoksalne stwierdzenie nr. 3. Naturalnie z podkreśleniem terminu "skakać", którego synonimem będzie słowo "Hasać". Bo jak wiemy hasać może wiele rzeczy, na przykład pchełki przez kudełki, motylki z kwiatka na kwiatek, króliczki na łące, a nawet ludzie mogą hasać ! W ciemnych zakątkach swojego domostwa.

Przy czym tutaj pojawia się nam rodzaj hasania dźwiękonaśladowczego wzbogaconego o tenor, częściej sopran czy meco-sopran,

z dodatkiem bitowego podkładu przedmiotów martwych. Pomyślmy hmm...

..zresztą w takich sytuacjach myśleć niepodobna, gdyż wszytko się samo myśli za siebie. Tak więc hasamy sobie, wszystko wokół nas hasa i my jesteśmy rozhasani i jest gitowo.

Paradoksalne stwierdzenie nr.4.
Ale zróbmy hasaniu teraz zadość. Bo jak wszystko inne, także i ono musi mieć swoją jakąś genezę

Tak więc

genezą słowa "hasać" jest partykuła HA! plus SSAĆ.
HA!- jako zaskoczenie, wielofunkcyjne, uniwersalne , pasuje do każdej sytuacji

np: gdy sobie coś przypomnimy, gdy wygrywamy, może być również częścią naszego "HA HA HA" . Nastę

nie mamy SSAĆ-jako stwierdzenie bądź określenie sprecyzowanej czynności. HA! łączymy z SSAĆ, wycinamy "s" z wykrzyknikiem, i daje nam to pełny wyraz.
Tak więc HA! SSIEMY! ,

a ssać można wszystko: cyca, mleko

, soczek z prądem

, z procentem, przez słomkę naturalnie. Pamiętamy również by na tę czynność stawiać większy akcent, gdyż jak wszyscy wiemy: "przez żołądek do serca", a potem można hasać we dwójkę na przykład. Gdziekolwiek, kiedykolwiek, jakkolwiek. kwestia gustu i osobistych preferencji.

Oto dochodzimy w tym naszym całym hasaniu do punktu szczytowego, a mianowicie do wielofunkcyjności. Bo przecież hasać możemy po górach, w łóżku, w skarpetkach...ale ja to najbardziej lubie hasać po kuchni, bo wtedy mój żołądek mi hasa. Ze szczęścia naturalnie. W takim, a nie innym razie, ja sobie pójde teraz pohasać w poszukiwaniu żarełka,

a reszte zostawiam Wam. Róbta co chceta z tym hasaniem, wedle indywidualnych upodobań, byle sięnie zmęczyć
